Cittaslow
Unia Europejska

Odpady komunalne

SPIS ROLNY 2020

Gminne nieruchomości na sprzedaż i dzierżawy

30-12-2020

Sianowska dekada.

strona z gazety grudniowej

Rozmowa z Maciejem Berlickim, Burmistrzem Gminy i Miasta Sianów:

- 10 lat to czas, w którym można zrealizować niejedno marzenie, ale też poczuć gorycz niepowodzenia… Zacznijmy zatem naszą rozmowę od dość ogólnego stwierdzenie: z jaką wizją rozwoju gminy i miasta Pan zaczynał i w jakim miejscu jest Pan teraz…

- Już na początek trudne pytanie. Ale ogólnie zależało mi na tym, żeby mieszkańcy byli dumni lub przynajmniej zadowoleni z miejsca w którym mieszkają, a sianowski samorząd był pozytywnie odbierany w gminie i poza jej gminy. Tego nie można dokonać samym „gadaniem”, trzeba po prostu ciężko pracować. Nie dokona się tego w pojedynkę, potrzebny jest zespół ludzi z podobną filozofią myślenia. I taki zespół, którego zazdroszczą nam w wielu miejscach, w Sianowie mamy. Patrząc z perspektywy 10 lat pełnienia funkcji Burmistrza, myślę, że mówi się o nas, o mnie, więcej dobrego niż złego. A co do miejsca w którym jestem – to dalej faza dynamicznej pracy i rozwoju Gminy i Miasta Sianów.

- Często mówi się o uwarunkowaniach geopolitycznych mających wpływ na rozwój gminy.  - Czy życie w cieniu „wielkiego brata” – Koszalina to  zaleta, czy wada? Coraz głośniej jest przecież o metropolitarnych ambicjach waszego sąsiada.  

- Są i plusy i minusy takiego sąsiedztwa. Plusy to dostęp do większej ilości usług, nie chodzi tylko o sferę publiczną, a też o komercyjną. Minusem w przypadku relacji z Koszalinem jest całkowicie niezrozumiała polityka związana z gminami ościennymi. Często są to właśnie ambicje metropolitalne, które nie mają pokrycia w rzeczywistości – powiedzmy sobie szczerze, Koszalin żadną metropolią nie jest. Tu pewnie władze koszalińskie powinny brać przykład z większych miast, jak Wrocław, Szczecin czy wielu innych. Tam współpraca odbywa się na zasadach partnerskich, a każdy rozumie, że mieszkańcy gmin ościennych dają dochody metropolii – czy to robiąc zakupy, czy to pracując w dużym mieście – tylko tak firmy z dużych miast mają pracowników. A to tylko jeden z wielu przykładów.

To sąsiedztwo też jednak „boli” Koszalin. Bo często porównuje się działania w różnych sferach u nas i u nich. I w wielu dziedzinach ludzie oceniają Sianów lepiej. Nie będę przytaczał tu szczegółowych przykładów, ale chodzi mi m.in. o usługi urzędowe, kulturę, pomoc społeczną czy infrastrukturę sportową. To robi różnicę na naszą korzyść, choć przecież możliwości mamy znacznie mniejsze.

 - Budowa S6 niewątpliwie wpłynie na rozwój gminy. Jedni mają obawy, inni się cieszą. A jak to wygląda z pana perspektywy – zapewne są dobre, ale i złe strony modernizacji infrastruktury drogowej na waszym terenie.

- Czekam na zakończenie budowy obwodnicy Sianowa i Koszalina z dużymi nadziejami. Wyprowadzenie ruchu tranzytowego z Sianowa da nam inne możliwości rozwojowe. Wreszcie może okazać się, że to nad czym pracujemy od lat – wydarzenia kulturalne, historyczne czy też aktywność organizacji pozarządowych, rozkwitnie jeszcze bardziej. Poprzez przebudowę sianowskiej starówki może ona zmienić charakter z drogowego na przyjazny mieszkańcom i odwiedzającym Sianów. To może być też impuls dla małych przedsiębiorców, w parterach budynków przy ulicy Armii Polskiej mogą pojawić się usługi, takie jak kawiarenki, restauracje czy inne, na które w nowej formule będzie zapotrzebowanie. To wiążę się jednak ze stworzeniem przestrzeni wygodnej i bezpiecznej dla wszystkich – pieszych, rowerzystów ale i kierowców. Na taką wizję trzeba jednak jeszcze trochę poczekać.

Nadzieję na rozwój gospodarczy daje też przygotowanie terenów pod cele przemysłowe, logistyczne czy usługowe wokół węzła w Trawicy. Plan zagospodarowania przestrzennego, blokowany w tym terenie przez wiele lat (do czasu budowy „eski”) w ciągu kilku miesięcy zostanie uchwalony, a wtedy jest możliwość stworzenia czegoś w rodzaju „strefy ekonomicznej” w naszej gminie.

Oczywiście są też osoby mające obawy, związane z bezpieczeństwem czy też ze zmniejszeniem obrotów w handlu. Obwodnica jednak na pewno powstanie, a całą reszta musi być tak projektowana i realizowana, żeby te obawy wyeliminować.

- Gmina ma niewielki budżet, ale znajduje się w nim po stronie wydatków wiele punktów inwestycyjnych, w których widać znaczny udział funduszy zewnętrznych. Jaki jest patent na pozyskiwanie środków zewnętrznych, aby można było robić „tak wiele, za tak niewiele”?  

- Nie ma jednego patentu. Ale to przede wszystkim ludzie – Sianów ma szczęście do pracujących w sferze publicznej osób kreatywnych i ambitnych. Trzeba też dać takim osobom swobodę i im zaufać, a efekty są imponujące. Wszyscy wiemy, że jesteśmy samorządem średnio zasobnym, jednak realizujemy znacznie więcej inwestycji niż gminy o podobnym charakterze. To wiążę się z analizą różnych konkursów, szybką reakcją i elastycznością na nie a potem dobrze napisanymi wnioskami. Można powiedzieć, że na koniec zostaje „tylko” realizacja. Jednak cały proces jest i trudny, odpowiedzialny i bardzo pracochłonny. Dlatego warto doceniać każdą złotówkę, którą uda się w naszej gminie pozyskać.

- Gdyby kazano Panu zrobić ranking osiągnięć rozwojowych gminy, takich „pereł samorządu sianowskiego”, to jakie przedsięwzięcia znalazłby się na tej liście?

- Tu potrzebne jest określenie „zrównoważony rozwój”. Bo dla jednych najważniejsze może być wyremontowanie czy budowa świetlicy, dla innych budowa drogi, która znacznie ułatwia dojazd do domu. Przez te 10 lat na inwestycje wydaliśmy łącznie ok. 100 mln zł. I chyba  w tym moim rankingu najważniejsze jest to, że staraliśmy się w miarę możliwości realizować inwestycje w każdym zakątku gminy i w wielu dziedzinach – to drogi, chodniki, ścieżki rowerowe, to sieci wodno-kanalizacyjne, to kultura, sport czy oświata.

Ktoś, kto to czyta, może pewnie stwierdzić „skoro jest tak dobrze, to dlaczego brakuje jeszcze tego czy tamtego?”. To oczywiste, że potrzeb jest dalej ogrom – jednak są one widoczne bardziej właśnie dlatego, że coś robimy i widać różnicę. Tu posłużę się przykładem. W ostatnich latach wybudowaliśmy ponad 20 km dróg z płyt YOMB. A jednak dalej słychać prosimy, wnioski czy żądania o kolejne. Są oczywiście zrozumiałe, jednak gdyby nie te wybudowane, pewnie nie byłoby też pomysłów na następne. I te następne będą dalej budowane.

- Jakie działania bądź inwestycja sprawiło Panu osobiście najwięcej radości, a co z kolei okazało się trudniejsze, niż się Pan spodziewał?

- Najwięcej radości wzbudziła odbudowa po pożarze Gimnazjum Gminnego czyli obecnej Szkoły Podstawowej Nr 1. Bo choć łącznie zrealizowaliśmy w ostatnich 10 latach ponad 100 mniejszych czy większych inwestycji, to tam była i największa presja i największa odpowiedzialność. Przypomnę, że organizacja nauki przez ponad rok wiązała się m.in. ze spacerami do różnych miejsc – świetlic, salek katechetycznych itp. Były to więc warunki wręcz polowe. W tym czasie „wyrzuciliśmy” też z budowy nierzetelnego wykonawcę i ogłaszaliśmy kolejny przetarg. Udało się jednak a szkoła służy i pewnie jeszcze długo będzie bezpieczna. To też zadanie, które poprzez to co powiedziałem wcześniej sprawiało największe trudności. Jednak, szczególnie przy dużych inwestycjach, zawsze jest dużo problemów, których ktoś z boku nie jest w stanie zauważyć. Na szczęście udaje nam się je rozwiązać. Znowu powiem – dzięki zaangażowaniu i jakości pracy osób, które poszczególne zadania realizują.

- Co z planem zagospodarowanie przestrzennego. Konkurenci w wyborach swego czasu zarzucali Panu brak wizji, że odbywa się to właśnie zadaniowo, a nie z nakreśleniem szerszej perspektywy czasowej?

- Trudno odpowiedzieć na tak zadane pytanie. Bo z jednej strony mamy ogromny problem z planami na terenach wiejskich – tam w części wsi w chwili obecnej jest problem z możliwością zabudowy siedliskowej. Mam jednak nadzieję, że w pierwszych miesiącach przyszłego roku wypracujemy wspólnie ze Starostwem Powiatowym rozwiązanie, które umożliwi taką zabudowę. Mamy oczywiście naciski na zmiany planów i przeznaczenie terenów pod zabudowę mieszkaniową. To jest jednak w dużym zakresie wręcz niemożliwe – takich zmian nie zaakceptowałby wojewoda, gdyż wtedy w naszej gminie byłoby zbyt dużo „wolnych” terenów pod zabudowę mieszkaniową, a już w tej chwili takich niezabudowanych obszarów jest sporo. Nie wydaje się więc zgody na następne, zanim nie zabudujemy obecnych.  To jest logiczne, jednak całkowicie niezależne od gminy czy ode mnie.

Innym zarzutem może być działania w sferze terenów przemysłowych – tu trwają procedury dotyczące kilku obszarów. Jednak wiele z tych działań dotyczy sąsiedztwa budowanej obwodnicy – przez to wcześniej nie mogły być procedowane.

Podsumowując – ja widzę wizję, niektórzy tylko zadaniowość. Ja widzę możliwości prawne, które spoza ratusza niekoniecznie są dostrzegane. Jednak w każdej indywidualnej sprawie, która może mieć wpływ na rozwój gminy, chętnie posłucham uwag – nikt przecież nie jest nieomylny.

- Podniesienie jakości życia z jednoczesną troską o bezpieczeństwo finansowe samorządu; zrównoważona polityka rozwoju gminy – to określenia ogólnopolskich gremiów, które oceniając samorządy polskie, bardzo wysoko plasują niewielką gminę Sianów. Gdzie tkwi tajemnica sukcesu?

- W ciężkiej organicznej pracy. W pilnowaniu czasem najdrobniejszych szczegółów. W zaufaniu tak do pracowników urzędu czy jednostek, jak i w wierze w ich kreatywność. We wsłuchiwaniu się w głos mieszkańców i zaufaniu też do nich – w formule działań naszych organizacji pozarządowych. Ja wiem, że brzmi to jak zwykłe hasła, ale to nasza codzienna rzeczywistość. Jeśli dodamy do tego zgodę panującą we wspólnych pracach z radnymi Rady Miejskiej, okaże się, że można osiągnąć bardzo dużo, przy skromnych zasobach finansowych. Skromnych, jednak rzetelnie wydawanych.

Postawiliśmy sobie pewne cele, które są weryfikowane przy każdych wyborach. I w każdych okazuje się, że mieszkańcy Gminy i Miasta Sianów pozytywnie odbierają naszą pracę. A to nakręca do dalszych działań i zaangażowania.